Sokół U-12: Rocznik 2006 niepokonany

W sobotę 11 listopada I drużyna Sokoła rocznik 2006 rozegrała swój ostatni mecz o punkty w rundzie jesiennej. Był to mecz o mistrzostwo jesieni, ponieważ spotkały się ekipy z pierwszego i drugiego miejsca. Zielono–biali z dorobkiem 20 punktów mieli przed sobą jedynie ekipę ŁKS-u, która wyprzedzała vice lidera jedynie o dwa oczka. W tym spotkaniu miało okazać się, kto przesiedzi okres zimowy na fotelu lidera. Meczowi towarzyszyła wspaniała atmosfera wśród publiczności, zarówno po stronie ŁKS-u, jak i Sokoła. Chyba pierwszy raz na meczu U-12 byliśmy świadkiem zaplanowanej oprawy meczowej. Były race, były bębny i przyśpiewki klubowe – prawdziwe widowisko.

Mecz już od pierwszych minut wyglądał tak, jakby zawodnicy chcieli odwdzięczyć się za ten wspaniały doping. Sokół wydawał się odporniejszy na całą otoczkę spotkania i zaczął od wysokiego pressingu na połowie gospodarzy, co utrudniało łódzkiej ekipie konstruktywne wyprowadzanie akcji ofensywnych. W 16. minucie to jednak goście po raz pierwszy wyciągali piłkę z własnej bramki. Obrońca niewygodnie zagrał piłkę do własnego bramkarza, ten próbując oddalić niebezpieczeństwo od swojej bramki, źle trafił w futbolówkę. Próbował jeszcze ratować sytuację desperackim uderzeniem piłki głową, ale ostatecznie dotarła ona pod nogi napastnika ŁKS-u, któremu pozostała tylko formalność w postaci wepchnięcia piłki do pustej bramki. Po tym golu spotkanie wyrównało się i większość walki można było obejrzeć w środku pola. Wynik do przerwy już się nie zmienił.

Druga połowa to ciągłe próby doprowadzenia do remisu, a gospodarze korzystali z każdej okazji do wyprowadzenia kontr ze swojej połowy. W 48. minucie, w akcji jeden na jeden Kacper Szczepaniak został sfaulowany w okolicach pola karnego łodzian. Piłkę w pole karne wrzucił Czerwiński, a najsprytniej zachował się właśnie Szczepaniak, który strzałem z metra doprowadził do remisu. Aleksandrowianie już zaczęli myśleć o wyjściu na prowadzenie w tym meczu, ale chwilę po zdobytej bramce, sędzia odgwizdał rzut wolny tym razem na połowie gości. Wrzucona piłka w pole karne minęła obrońców i dotarła do zawodnika ŁKS-u, a ten w sytuacji sam na sam, nie pozostawił złudzeń bramkarzowi i ponownie wysunął gospodarzy na prowadzenie. Kiedy już wszyscy na stadionie byli przekonani o wygranej gospodarzy, w 57. minucie do piłki dopadł Maurycy Lotka i strzałem sprzed pola karnego pokonał golkipera z Łodzi i wyrównał stan meczu. Mimo doliczonego czasu przez sędziego, wynik na tablicy już się nie zmienił i dwie najlepsze w tej rundzie ekipy musiały podzielić się
punktami.

Tomasz Bogdański: Muszę przyznać, że przez cały tydzień pracowałem nad głowami moich podopiecznych, bo o poziom gry byłem spokojny. Plan poskutkował, bo w mojej opinii wyglądaliśmy pewniej na boisku niż przeciwnik. Myślę, że obie drużyny mogą być zadowolone z ostatecznego rezultatu, choć nie ukrywam, że niestety otworzyliśmy tym sposobem drogę na szczyt innym zespołom. Jeśli poziom gry i zaangażowania drużyny ŁKS-u i Naszego nie spadnie, to jestem pewien, że w następnej rundzie spotkamy się na boisku, żeby ponownie walczyć o pierwsze miejsce w tabeli.

ŁKS Łódź – Sokół Aleksandrów 2:2 (1:0)

Gole dla Sokoła: Kacper Szczepaniak, Maurycy Lotka

Skład Sokoła: Złotnicki – Westwal, Czerwiński, Lotka, Olejniczak – Szczepański, Kochaniak, Tajchman –
Szczepaniak.
Rezerwowi: Kaczmarek, Bułaciński, Bednarek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *