Pewne zwycięstwo w majówkę – relacja meczu z ŁKS-em 1926 Łomża

Lepszego ukoronowania długiego majowe weekendu nie mogli wyobrazić sobie kibice Sokoła KONSPORT Aleksandrów Łódzki. Ich ulubieńcy rozgromili na własnym stadionie ŁKS 1926 Łomża 5:0.

Przed tym spotkaniem nie trzeba było zbytnio motywować piłkarzy Piotra Kupki. We wtorek trzy punkty stracił Widzew Łódź, do przerwy Polonia Warszawa prowadziła z Lechią Tomaszów Mazowiecki (ostatecznie wygrała 2:0), a do tego w głowach siedziała chęć przełamanie złej passy na własnym stadionie. Początek spotkania nie obfitował jednak w zbyt wiele sytuacji bramkowych. Oglądaliśmy wiele gry w środku pola, a zagrożenia pod jedną, czy drugą bramką można było szukać ze świecą.

W 15. minucie rozpoczęły się jednak prawdziwe emocje w Aleksandrowie Łódzkim. Po rozegraniu rzutu rożnego, do strzału dopadł Łukasz Chojecki, piłka odbiła się od wewnętrznej strony słupka, a praktycznie z linii bramkowej wpakował ją do siatki Aleksander Ślęzak. Nie minęły dwie minuty, a powinno być 2:0. Centrostrzału Jakuba Rogalskiego nie zamknął z kilku metrów Bartosz Mroczek. Sokół zaczął bombardować bramkę gości. Na kolejne próby decydowali się Sebastian Kobiera oraz Tomasz Bogołębski, czujny w bramce był jednak golkiper ŁKS-u.

Przewaga aleksandrowian narastała z minuty na minutę i tylko kwestią czasu była kolejna bramka. W 27. minucie, świetnie wtargnął między dwóch obrońców Kamil Żylski i pewnym strzałem przelobował Mateusza Złotogórskiego. Zielono-biali starali się jeszcze podwyższyć prowadzenie przed przerwą, lecz nic z tego nie wyniknęło. Goście przez chwilę próbowali w samej końcówce pierwszej odsłony zdobyć nawet bramkę kontaktową. Najpierw obok słupka uderzył Rafał Maćkowski, a kolejne uderzenie wybronił Michał Brudnicki.

Ten sam zawodnik ŁKS-u, groźnym strzałem rozpoczął drugą połowę, lecz i tym razem golkiper Sokoła stał na posterunku. Nie minęły jednak dwie minuty, a dwójkowa akcja Rogalski – Kobiera zakończyła się faulem na tym pierwszym, a arbiter bez chwili zastanowienia pokazał na wapno. Do jedenastki podszedł Żylski i zdobył swoją piętnastą bramkę w tym sezonie. Trzy minuty później mogło być jednak 3:1, słupek uratował drużynę z Aleksandrowa Łózkiego.

Kolejne minuty przyniosły troszeczkę spokojniejszej gry. Sokół był już pewny wyniku i chwilami dawał dochodzić do głosu przyjezdnym, którzy mimo to nie potrafili zbytnio zagrozić bramce Brudnickiego. Sprawy w swoje ręce postanowili jednak wziąć podopieczni Piotra Kupki, którym najwidoczniej było małe bramek. W 73. minucie, dośrodkowanie Mroczka, nieszczęśliwie przeciął Reinaldo Melao i wpakował futbolówkę do własnej bramki. Pięć minut później za to niecelnie głową z kilku metrów uderzył Ślęzak. Strzelanie tego dnia zakończył za to kapitan Przemysław Woźniczak, który głową wpakował piłkę do siatki na trzy minuty przed zakończeniem regulaminowego czasu gry.

Sokół zbliżył się zatem zarówno do Lechii i Widzewa na dwa punkty, mając przy tym rozegrany jeden mecz mniej. Wszystko jest zatem już tyko w nogach naszej drużyny, która w najbliższy weekend wybierze się do Zambrowa, gdzie zmierzy się z miejscową Olimpią. Spotkanie rozpocznie się w sobotę o godzinie 17:00.

Sokół KONSPORT Aleksandrów Łódzki – ŁKS 1926 Łomża 5:0 (2:0)

1:0 – Aleksander Ślęzak (15′)
2:0 – Kamil Żylski (27′)
3:0 – Kamil Żylski k. (48′)
4:0 – Reinaldo Melao s. (73′)
5:0 – Przemysław Woźniczak (87′)

Sokół: Brudnicki – Pawlak (54′ Knera), Ślęzak, Woźniczak, Głowiński – Kobiera (62′ Marciniak), Bogołębski – Rogalski, Chojecki (74′ Pecyna), Mroczek – Żylski (77′ Marcioch)

ŁKS: Złotogórski – Wasiulewski, Kamieniowski (58′ Drozdowski), Melao, Rakowski (69′ Mocarski) – Grabowski, Kaput – Zalewski, Rydzewski (35′ Sadowski), Tarnowski – Świderski (36′ Maćkowski)

Żółte kartki: Rydzewski, Zalewski (ŁKS)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *