Paweł Bierżyn: Sokół jest faworytem tego spotkania

Na rozmowę z oficjalną stroną klubu zgodził się trener Tura Bielsk Podlaski, pan Paweł Bierżyn. Szkoleniowiec gospodarzy niedzielnego meczu wierzy w zwycięstwo swojego zespołu, lecz uważa, że faworytem z pewnością będzie ekipa z Aleksandrowa Łódzkiego.

 

Redakcja: Jakie nastroje panują w pana drużynie przed niedzielnym spotkaniem? Występuje głód ligowej piłki? Każdy odlicza do tego meczu?

Paweł Bierżyn: Myślę, że każdy zespół na to czeka. Nastroje w drużynie są bojowe. Dawno nie graliśmy w trzeciej lidze, a w tak mocniej, można powiedzieć, że nigdy. Czujemy dreszczyk emocji i czekamy na niedzielę.

Po trzech latach, drużyna wraca do trzeciej ligi. Dla kibiców w Bielsku Podlaskim jest to swego rodzaju święto?

– Miejmy nadzieję. Spodziewamy się, że przyjdzie sporo osób. Nie mniej jednak w tej godzinie gra również ekstraklasowa Jagiellonia Białystok, a w naszym mieście jest też duża grupa kibiców “Jagi”. Będą oni mieli dylemat, czy przyjść na mecz Tura, czy pojechać na Jagiellonię. Nie mnie jednak, spodziewamy się większej frekwencji, niż jak to miało miejsce w IV lidze.

Przejął pan zespół w sezonie, kiedy Tur spadł z trzeciej ligi. Szczególnie panu zależało na tym, że odzyskać to, co po części pan stracił razem z zespołem?

– Przejąłem drużynę w 2014 roku, dwa tygodnie przed ligą. Nie udało nam się utrzymać i od tamtej pory zacząłem budować zespół. Jak widać potrzebowałem do tego trzech lat, aby ponownie klub mógł występować w III lidze. Kiedy zacząłem być trenerem Tura, były to moje początki w seniorskiej piłce. Jestem teraz bardziej doświadczony i dojrzały. Nie miałem też za wielu okazji wtedy, żeby wzmocnić zespół. Można powiedzieć, że klubu nie było nawet stać na utrzymanie w tej lidze. Myślę, że tamten spadek, na dzień dzisiejszy wyszedł każdemu na dobre.

Reorganizacja ligi znacząco odbiła się też na poziomie sportowym. Dość boleśnie przekonały się właśnie na tym ekipy z Podlasia oraz Warmii i Mazur.  Najmocniej Motor Lubawa, spadł też Ruch Wysokie Mazowieckie i rezerwy Jagiellonii. Czy to dało panu też sporo do myślenia, pod kątem budowy zespołu na ten sezon, żeby jednak nie popełnić podobnych błędów?

– Wszystko zależy od budżetu klubu. Musimy budować drużynę z takich “klocków” na jakie nas stać. Nie możemy sobie pozwolić na ściąganie zawodników, których pensje będą w okolicach 5 tysięcy złotych. Skupiamy się na zawodnikach tańszych, młodszych i perspektywicznych, którzy przez grę w III lidze chcą się wypromować. Zarabianie pieniędzy nie jest ich głównym celem. Jak to będzie wyglądać, liga zweryfikuje.

Sokół, jeszcze dwa lata temu bił się o awans do II ligi. W minionych rozgrywkach nie uplasował się w górnej połowie tabeli, lecz z pewnością nie należy do łatwych rywali. W klubie doszło do przewietrzenia szatni. Miał pan okazję obserwować jakieś spotkania aleksandrowian? Uważa pan, że będzie to trudny mecz?

– Z pewnością będzie to trudny mecz. Sokół jest faworytem tego spotkania. Posiadam jakąś minimalną wiedzę o rywalu, lecz uważam, że powinniśmy skupić się głównie na sobie i w maksymalnym stopniu wyeliminować błędy indywidualne. Jeżeli będziemy do tego konsekwentni w taktyce, może być bardzo ciekawe widowisko.

Możemy się spodziewać otwartej i miłej dla oka gra w jutrzejszym meczu, czy bardziej sądzi pan, że będzie to mecz do przysłowiowej jednej bramki i jeden błąd wystarczy, aby jedna ze stron zgarnęła pełną pulę?

– Trudno powiedzieć. Można zakładać różne rzeczy przed meczem, a scenariusz może być zupełnie inny. Myślę jednak, że wszystkie mecze w trzeciej lidze będą tak wyglądać, że kiedy zespół przeciwny strzeli pierwszy bramkę będzie miał o wiele łatwiej. Prościej jest się bronić, niż grać w ataku pozycyjnym. Z pewnością trzeba będzie podejść dość ostrożnie do początku tego meczu.

Każdy klub ma postanowiony jakiś cel. Utrzymanie to rzecz jasna minimum, w klubie jednak liczy się na coś więcej?

– Myślę, że będziemy mądrzejsi po rundzie jesiennej. Póki co, cieszymy się, że przystępujemy do rozgrywek. Różne słuchy chodziło, odnośnie naszej gry w III lidze. Aby do niej przystąpić trzeba mieć też odpowiedni budżet, minimum na poziomie 700-800 tys. złotych. Nasz klub będzie właśnie oscylować w tych granicach. Wiemy z jakimi zespołami konkurujemy i jakie mają one budżety. Trudno z jednym z najmniejszych budżetów w lidze zakładać sobie jakieś wyższe cele.

Kto pana zdaniem będzie faworytem ligi?

– Wiadomo, że będą to kluby z największymi budżetami oraz te, które mają wysokie aspiracje. Niespodzianką będzie, jeżeli ligi nie wygra Widzew Łódź. Na pewno znajdzie się jednak jakiś czarny koń. Po kilku kolejkach będzie można powiedzieć, kto to będzie.

 

foto: Krzysztof Jankowski – poranny.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *