Mateusz Stępień: Szukaliśmy swojej szansy

W niedzielę kolejny występ w pierwszej jedenastce Sokoła zanotował Mateusz Stępień. Zawodnik został zmieniony w 82 minucie, a w jego miejsce pojawił się Marcin Pękała.

Obrońców i bramkarza rozlicza się przede wszystkim ze straconych bramek. W tym przypadku od trzech spotkań aleksandrowianie tracą przynajmniej jednego gola. – Uważam, że w obronie wszyscy współpracujemy dobrze, a jednak w dwóch wiosennych spotkaniach nie udało nam się zachować czystego konta. Z Concordią zawodnik oddał strzał życia, a z Lechią straciliśmy bramkę z kontry i to też nie była jakaś piękna akcja. Jeżeli chodzi o naszą postawę w defensywie w meczu w Tomaszowie to nie wyglądało to moim zdaniem źle. Lechia była groźna z kontry, bo na to główne się nastawili, a w ataku pozycyjnym wszyscy przesuwaliśmy się w swoje strefy – skomentował Mateusz Stępień.

Z pewnością styl gry w niedzielnym spotkaniu mógł lekko zadziwiać. Po meczu lekko rozgoryczony był też tym faktem, szkoleniowiec naszego zespołu Piotr Kupka. Zielono-czerwoni nie prowadzili gry, a jedynie czekali na swoje dogodne sytuacje, co w końcu przełożyło się na zdobycie bramki, która w końcowym rezultacie dała trzy punkty. – Początek pierwszej połowy Lechia grała piłką na naszej połowie, później to my przejęliśmy inicjatywę i stwarzaliśmy sobie sytuacje. Druga odsłona od początku również wyglądała lepiej u rywali, ale to wynikało z naszej chęci szybkiego wyrównania i większej swobody gry. Szukaliśmy swojej szansy, ale nawet mimo czerwonej kartki u rywali nie udało się. Jeżeli miałbym kogoś wyróżnić w Lechii to na pewno Marcina Mireckiego. W każdym meczu robi on przewagę i może zrobić coś z niczego – ocenił obrońca Sokoła.

Lechia z Sokołem zna się jak „łyse konie”. Zespoły od kilku lat rywalizują w trzeciej lidze. Trener Kupka z pewnością miał wiele do przekazania swoim zawodnikiem przed tym spotkaniem. Niestety nie przyniosło to zakładanego rezultatu. – Trener uczulał nas na ich stałe fragmenty gry, gdzie mieliśmy wszystko rozpisane. Myślę, że wywiązaliśmy się z tego. Omawialiśmy również poszczególnych zawodników. Zabrakło nam szczęścia, dokładności i trochę spokoju. Wcale nie byliśmy gorsi od rywala. Po czerwonej kartce, gospodarze stali w swoim polu karnym i jedynie wybijali nasze dośrodkowania. Walczyliśmy do końca, lecz nie udało nam się wywalczyć chociaż punktu – odniósł się.

Przed Sokołem dwa tygodnie przerwy przed kolejnym ligowym starciem. Gracze z Aleksandrowa mają zatem sporo czasu, aby poprawić swoją grę i ponownie sięgnąć po trzy punkty. – Mamy dwa tygodnie do meczu z Łomżą. Faktycznie jest to długi okres czasu, żebyśmy poprawili naszą grę. Teraz skupiamy się już tylko na tym najbliższym meczu i postaramy się zrobić wszystko, aby już więcej nie tracić bramek, a wykorzystać jak najwięcej naszych okazji – zakończył.