Dominik Głowiński: Ten remis traktujemy jak porażkę

Nastroje w zespole po sobotnim remisie z Turem Bielsk Podlaski nie były najlepsze, o czym mówi obrońca Sokoła Dominik Głowiński.

Redakcja: Za wami pierwszy mecz w rundzie wiosennej. Chyba nie tak wyobrażaliście sobie inaugurację rozgrywek?

Dominik Głowiński: Oczywiście, ten remis traktujemy jak porażkę. Powinniśmy zdobyć trzy punkty i nie ma, co do tego wątpliwości.

Już w pierwszym kwadransie gry, dwa razy wasze „skrzydła” zostały podcięte. Najpierw straciliście Kamila Żylskiego, a następnie Sebastian Kobiera nie wykorzystał rzutu karnego. To miało spore znaczenie w kontekście dalszego przebiegu meczu?

– Myślę, że w jakimś stopniu z pewnością miało to jakiś wpływ, lecz mieliśmy jeszcze dużo czasu, żeby strzelić bramkę. Po prostu zabrakło szczęścia, bo sytuacje były.

Utrata Kamila na kilka spotkań to dla was spore osłabienie?

– Dla każdego zespołu strata najlepszego strzelca byłaby dużym ciosem. Na pewno jest to ciężka sytuacja, ale też szansa dla zmienników, żeby udowodnić swoją wartość w zespole.

Tur chyba ewidentnie wam nie leży. Latem o mały włos mogło również skończyć się remisem. Spodziewaliście się właśnie takiego przebiegu meczu? W drugiej części meczu rywale praktycznie już nie opuszczali swojej połowy. 

– Spodziewaliśmy się, że Tur będzie się bronił i czekał tylko na kontrę. Ciężko się grać, kiedy cała jedenastka rywali stoi na własnej połowie, głęboko się broni i wybija piłki na oślep. Można tak powiedzieć, że z pewnością nie leży nam gra z tą drużyną.

Czego zabrakło wam w tym spotkaniu i nad czym musicie popracować przed kolejnym meczem w Sieradzu?

– Myślę, że zabrakło szczęścia i zimnej krwi pod bramką rywala. Później wkradła się niepotrzebna nerwowość i niedokładność. Mam nadzieję, że poprawimy skuteczność i już w następnym meczu zdobędziemy trzy punkty i wrócimy na właściwe tory.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *