Ariel Jakubowski: Spodziewam się bardzo ciężkiego meczu

Trener Ursusa Warszawa przyznaje, że mecze z Sokołem nigdy nie były przyjemne. Liczy jednak na to, że kibice zobaczą ciekawe widowisko.

Redakcja: Trenerze, przede wszystkim jakie nastroje panują w drużynie przed tą inauguracją sezonu?

Ariel Jakubowski: Nastroje, tak jak przed każdym początkiem sezonu. Wiadomo to jest pierwszy mecz. Panuje też pewna doza niepewności. Mamy zespół, który jest w przebudowie. Na pewno będziemy się skupiać na zgraniu. Jedziemy jednak powalczyć z Sokołem. Pamiętamy ostatnią, bolesną porażkę w końcówce poprzedniego sezonu. Na pewno będziemy się chcieli zrewanżować.

Pana drużyna rozegrała latem aż dziewięć sparingów. Niektóre drużyny kończyły przygotowania z czterami, czy pięcioma spotkaniami. Pan również wychodzi z założenia, że każdy jeden mecz da więcej niż jednostka treningowa?

– Każdy mecz daje więcej niż jakaś „super” jednostka treningowa. Podczas spotkania zawodnicy wychodzą bardziej zmotywowani, do tego wychodzą różne błędy. Można na chłodno spojrzeć, co robimy dobrze, a nad czym trzeba popracować. Do tego w naszym zespole doszło do wielu zmian, pojawili się nowi zawodnicy i dlatego zdecydowaliśmy się na taką ilość sparingów. Intensywnie pracowaliśmy podczas tego okresu, dlatego też wyniki nie były najlepsze. To jest jednak sprawa drugorzędna. Zawsze tak się przygotowujemy, grając wiele spotkań i mam nadzieję, że da to dobre efekty.

Do drużyny dołączyło pięciu nowych zawodników. Głównie byli to obrońcy. W tej formacji właśnie głównie potrzebował Pan wzmocnień?

– Ameryki nie odkryje, że obrona została u nas przebudowana. Zawodnicy poodchodzili, zresztą tak to u nas wygląda, jest to klub głównie do promocji. Nasz kapitan Jakub Kabala przeniósł się do II-ligowego Znicza Pruszków. Cieszymy się, że może spróbować swoich sił wyżej. Dwóch zawodników odeszło do Victorii Sulejówek, gdyż tam dostali lepsze warunki finansowe i dlatego też musieliśmy szukać nowych alternatyw w obronie. Nie uważam jednak, że nowo pozyskani gracze są gorsi od tych, co odeszli. Musimy tylko dobrze się zgrać, wpoić pełne automatyzmy i myślę, że wszystko będzie dobrze.

W Sokole również doszło do wielu zawirowań kadrowych. Odeszła trójka czołowych graczy. Będzie to zatem całkowicie inny zespół niż ten, który grał w Warszawie w końcówce rundy wiosennej. Analizował już pan kadrę rywala, uważa pan, że zespół wcale nie będzie słabszy niż rok temu?

– Skłamałbym jakbym powiedział, że nie przyglądałem się temu, co dzieje się w Aleksandrowie. Na pewno kilku czołowych zawodników odeszło z Sokoła, którzy stanowili o sile drużyny. Z drugiej strony przyszło też kilku graczy o sporym potencjale, doświadczeniu, z których Sokół może mieć pożytek. Na papierze wychodzi to na remis. Jak będzie na boisku to się dopiero okaże. Mamy jakieś rozeznanie, co do samej drużyny i została ona przeanalizowana.

Blisko siedem lat Sokół czeka na kolejne domowe zwycięstwo z Ursusem. Od tego czasu trzy remisy oraz trzy porażki. Można powiedzieć, że Aleksandrów wam leży?

– Nie lubię takiego określenia „leży”. Z drugiej strony, u siebie również nie raz przegraliśmy, czy zremisowaliśmy, więc można powiedzieć, że życie oddaje. Sokół był zawsze wymagającym rywalem, nawet w tych meczach, gdzie wygrywaliśmy na wyjeździe, to były one wręcz na noże. Wystarczył jeden błąd i to zaważyło na wyniku. Tym razem również spodziewam się bardzo ciężkiego meczu. Mamy jakiś plan na to spotkanie, ale no zobaczymy, jak uda nam się rozpocząć ten sezon.

 

Jakiego spotkania Pana zdaniem możemy się spodziewać? Otwartego, pełnego sytuacji, czy może bardziej będą to piłkarskie szachy?

– Ciężko to przewidzieć. Nie chciałbym wyrokować, czy też wróżyć. Znam dobrze  trenera Sławka Majaka, byliśmy razem na kursie UEFA Pro. Kilka razy graliśmy przeciwko sobie. Trener zapewne wie, jak może grać Ursus, ja również się domyślam, jak może prezentować się Sokół. Nie ma jednak odkrywać za wielu kart. Liczę na to, że spotkają się dwie dobre drużyny i kibice będą zadowoleni z przebiegu spotkania.

O co właściwie gra Ursus w tym sezonie? Poprzednie rozgrywki zaczęliście z drobnym falstartem, przede wszystkim nie chcecie popełnić tego błędu?

– Na pewno tak. Zawsze chcemy dobrze rozpocząć sezon, z reguły się to udawało i wygrywaliśmy lub remisowaliśmy swoje pierwsze mecze. Ursus ma swój potencjał i na pewno nie będziemy się bać żadnego rywala. Nie raz pokazaliśmy, że jesteśmy w stanie każdemu urwać punkty. Jako bardziej długoterminowy cel to chcemy ustabilizować dobrą formę. Chwilami udawało nam się zdobywać punkty seriami, wygrywając nawet z lepszymi drużynami, a następnie przydarzały nam się pewne wpadki, które nie powinny mieć miejsca. Na to będziemy chcieli zwrócić uwagę.

Na koniec dopytam jeszcze o Pana odczucia odnośnie faworyta obecnych rozgrywek. Rok temu był to Widzew, który mimo to miał spore problemy do samego końca. W tym roku nie wydaje się, aby któraś  z drużyn była takim głównym kandydatem. Które zespoły Pana zdaniem mogą się włączyć do walki o awans do II ligi?

– Faktycznie w tym sezonie nie ma głównego faworyta. Nie mniej jednak, ta liga już nie raz pokazała, że kiedy jest główny kandydat to i tak te różnice są minimalne. Podobnie było właśnie z ŁKS-em, czy ostatnio z Widzewem. To jest duży atut tej ligi. Nie ma wielkiego faworyta w tej lidze do awansu, ale w gronie kandydatów na pewno będzie Sokół, Polonia, Legionovia i Lechia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *